![]() ![]() Krocie z fikcyjnego recyklingu2010-03-04 09:30
Szara strefa odpowiada nawet za połowę rynku zbiórki i przetwarzania odpadów. Firmy w niej działające oferują stawki dwa razy niższe niż legalna konkurencja. Tracą na tym budżet i środowisko.
Patologia na śmieciowym rynku ma swoje źródło w przepisach, które nakładają na producentów i importerów obowiązek przekazania do recyklingu części zużytych produktów i ich opakowań. Firmy zajmujące się zbiórką odpadów szybko odkryły, że przedsiębiorcom zależy głównie na dokumencie potwierdzającym spełnienie obowiązku, a nie na faktycznym przetworzeniu śmieci. Dlatego działalność wielu z nich sprowadza się do wystawienia faktury za odbiór odpadów i zainkasowaniu za to należności. Znacznie niższej niż w przypadku firm działających legalnie, bo przecież nie muszą uwzględniać w niej kosztu recyklingu. Rynek wart miliony – Rocznie sprzedaje się ponad milion lodówek czy pralek, ale nikt nie wie, ile z nich przestaje być używanych i co się z nimi potem dzieje – mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska, zrzeszającego producentów AGD. Rynek odpadów urządzeń gospodarstwa domowego wart jest ok. 150 mln zł. Na tyle opiewają faktury wystawiane firmom importującym lub produkującym sprzęt. Ale nie przekłada się to na odpowiednią ilość odzyskanych surowców wtórnych, bo firmy zajmujące się zbiórką odpadów zamiast przetworzyć lodówkę, wolą wywieźć ją na wysypisko śmieci. Nic dziwnego – to dużo tańsze. Nowa maszyna do recyklingu lodówki kosztuje ok. 4 mln euro. Pod Łodzią działa firma, która na posesji, gdzie znajduje się tylko niewielki budynek dla ochrony, przetwarza według dokumentów tony szkła miesięcznie. Inne według danych z KRS wykazują rentowność netto na poziomie ponad 50 proc. – Musiałem się wycofać, ponieważ już dwa lata temu, kiedy sprzedawałem swoją firmę, szara strefa była problemem. Spodziewałem się wzrostu jej znaczenia, ale to, co się dzieje teraz, przerosło nawet oczekiwania – mówi “Rz” chcący zachować anonimowość przedsiębiorca. Firmy zajmujące się tylko wystawianiem faktur doprowadziły do drastycznego spadku stawek tzw. dopłat (pieniędzy, które przedsiębiorcy płacą im za recykling). Dlatego ich legalna konkurencja ma coraz większy kłopot z utrzymaniem się na rynku. – Dopłata do szkła w 2008 roku wynosiła ok. 115 – 120 zł za tonę. Podobnie było w ubiegłym, a w tym – 60 – 75 zł. Są to stawki firm wiarygodnych. Dopłaty tych z szarej strefy są na poziomie 30 – 60 zł – mówi Jakub Tyczkowski, członek zarządu Rekopol Organizacja Odzysku. Jak wyjaśnia, zbiórka szkła w Polsce generuje rocznie obroty rzędu 50 – 60 mln złotych. – Szara strefa stanowi ok. 30 – 40 proc. rynku, bez niej obroty byłyby pewnie na poziomie 300 – 400 mln zł – dodaje. Spadki widać także na rynku zużytego sprzętu. – Zbiórka i recykling jednej tony sprzętu jeszcze niedawno kosztował 1 tys. zł za tonę, w tym roku spadnie o połowę głównie z powodu szarej strefy – dodaje Wojciech Konecki. Auta na szaro Z problemem szarej strefy zmagają się też firmy przerabiające wraki samochodów. – Prowadzący stacje demontażu wydają zaświadczenia o przyjęciu samochodu, który nigdy do nich nie trafił. Potem potwierdzają też jego fikcyjne zdemontowanie, a surowiec trafiający do hut ma dokumenty, że źródłem jest samochód, choć wcale tak nie jest – mówi Adam Małyszko, prezes stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów. Jak wynika z szacunków organizacji, branża liczy 800 firm, z których ponad połowa trudni się nielegalnym procederem. – Firmy działające zgodnie z przepisami wycofują się z rynku, coraz trudniej bowiem jest uzyskać zwrot kosztów – dodaje. Forum Recyklingu Samochodów z determinacją walczyło z kilkoma firmami, ale procedura jest bardzo uciążliwa. Dodatkowo, według organizacji, prokuratura ciągle odsyłała dokumenty i odmawia wszczęcia postępowania. Jak dotąd udało się doprowadzić do postawienia tylko jednego aktu oskarżenia. – Ustawa o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie zbierania odpadów obowiązuje od ośmiu lat. Przez ten czas była nowelizowana dziesięć razy, a ciągle trafiają do nas do zaopiniowania kolejne propozycje. Nie dziwne, że szara strefa rośnie, skoro system przypomina sito o dużych oczkach – dodaje Agnieszka Jaworska ze stowarzyszenia Eko-Pak. Słaby nadzór Przedsiębiorcy skarżą się też na nieefektywną kontrolę, która nie jest w stanie wychwycić oszustów. Trudno się dziwić, skoro na województwo przypada jeden – dwóch inspektorów oddelegowanych do kontrolowania recyklingu. W dodatku są oni słabo opłacani, co powoduje dużą rotację na stanowiskach. Wszystkie branże wiążą duże nadzieje z nowym ministrem środowiska Andrzejem Kraszewskim. – Jako pierwszy zaczął mówić publicznie o tym problemie. Potrzebna jest debata publiczna – mówi Agnieszka Jaworska. Ministerstwo Środowiska nie odpowiedziało na nasze pytania, jakie zmiany w systemie chce wprowadzić minister. W lutowym wywiadzie dla “Rz” szef resortu zapowiadał, że chce, by kontrolom inspekcji środowiskowej towarzyszyli przedstawiciele skarbówki. źródło: Rzeczpospolita
|
![]() ![]() ![]() W Krakowie jesienna zbiórka odpadów wielkogabarytowych 2010-09-07 11:01 W Krakowie we wrześniu i październiku ponownie będzie można się pozbywać odpadów wielkogabarytowych w ramach wystawki kontenerowej.Wyższe stawki opłat za mały recykling 2010-09-06 12:16 W 2011 roku stawki opłat produktowych za opakowania wyniosą maksymalnie 4,35 zł. Jeżeli przedsiębiorca, który wprowadza na rynek produkty w opakowaniach, nie podda odzyskowi i recyklingowi wymaganej ilości puszek aluminiowych, plastikowych butelek czy kartonów, to zapłaci za każdy brakujący kilogram nie więcej niż 4,35 zł.![]() |